Postanowiłam zacząć od tego tematu, ponieważ czytałam i słyszałam wiele podzielonych opinii i chciałam napisać o moich doświadczeniach z tym produktem.
Po pierwsze, muszę się przyznać, że cienie mineralne MACa uwielbiam i moja opinia na ich temat jest bardzo pozytywna. Czytając blogi o makijażu, oraz komentarze dotyczące mineralnych cieni zauważyłam jednak, że wiele osób na nie narzeka.
Moim zdaniem wiele głosów na 'nie' jest spowodowanych nieprawidłowym użyciem tego produktu. Zacznę więc od krótkiego wyjaśnienia.
Moja przygoda z cieniami mineralnymi rozpoczęła się także niezbyt pozytywnie. Pierwszy taki cień dostałam w prezencie i po zeswatchowaniu na ręku byłam zachwycona intensywnością kolorów i jakością produktu. Niestety, podczas nakładania ich na powiekę zmieniłam zdanie. Cienie osypywały się przy nakładaniu i rozcieraniu. Po kilku próbach odstawiłam je na półkę i długo nie ruszałam.
Jakiś czas później postanowiłam do nich wrócić, ponieważ pasowały mi świetnie do sukienki, którą wkładałam na imprezę. O dziwo, nie osypywały się tak jak przedtem... Po kilku kolejnych próbach postanowiłam kupić następne cienie mineralne i aktualnie mam ich 8.
Koniec wstępów, czas na konkrety!
Moja obserwacja jest taka: cienie mineralne, mają zupełnie inną teksturę, niż cienie prasowane, dlatego też trzeba je nakładać trochę inaczej. Przede wszystkim najlepiej nakładać je na bazę lub paintpot (wygodnie jest też nakładać je na mokro, chociaż ja robię to rzadko). Po drugie lepiej je wklepywać niż rozcierać, wtedy się nie osypują. Zwłaszcza cienie z większą ilością drobinek brokatu, które najłatwiej się osypują należy wklepywać i nakładać na bazę.
Efekt jaki możemy uzyskać używając tych cieni jest świetny, a gama kolorów różni się od tych, które są dostępne jako cienie prasowane. Większość tych cieni daje nam również możliwość 'budowania' koloru, od delikatnej poświaty, po intensywną barwę.
Atutem tych cieni są również duże możliwości uzyskania wielu kolorów z jednego opakowania. Najczęściej są one podzielone na dwie części, lub są mieszaniną kilku kolorów. Każdy z tych kolorów możemy nakładać oddzielnie lub dowolnie je wymieszać. Tak np. z jednego cienia można uzyskać nawet do 5 kolorów (oczywiście nie odnosi się to do każdego cienia mineralnego MACa). Ich tekstura pozwala na dowolne mieszanie kolorów, ponieważ, moim zdaniem, łączą się ze sobą łatwiej niż cienie prasowane, z uwagi na swoją specyficzną teksturę (która sprawia, że tak łatwo osypują się przy nakładaniu).
Dodatkowo, jak wszystkie produkty mineralne MACa są 'niewyczerpywalne'. Używam ich dosyć często, niektórych od ponad roku i jeszcze żaden mi się nie skończył.
Podsumowując: jestem wielką fanką tych cieni, odkąd nauczyłam się je nakładać, nie wyobrażam sobie życia bez nich.
Aktualnie w MACu są te cienie mineralne (może jeszcze jakieś inne, nie jestem pewna):
1 rząd od lewej: Water & Ice, Fresh & Mint, Love Connection, Joy & Laughter, Sweet & Sour
2 rząd od lewej: Blue Flame, Smutty Green, Young Punk, Gilt By Association, Cinderfella

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz